Karnety to też bilety.
Ale lepsze, czy gorsze? Skąd bierze się taka obfitość form, w jakich oferowane są bilety na imprezy, zarówno artystyczne jak i sportowe? Podejrzewam, że po części dlatego, że pod przykrywką dostosowania oferty do potrzeb indywidualnego uczestnika, organizatorzy próbują nam po prostu zamydlić oczy, nadmuchać balon, ubić pianę, czyli zachowują się jak kot stroszący futro na grzbiecie i ogon. Usiłują z organizowanej przez siebie imprezy zrobić coś większego niż to, czym jest w istocie. Oczywiście duże, uznane festiwale, znane od lat na scenie muzycznej przedsięwzięcia jak Rawa Blues Festiwal, traktują ofertę biletową jak normalne źródło finansowania, albowiem wiadomo, że fani czekają tylko na rozpoczęcie sprzedaży, aby dokonywać rezerwacji. Natomiast młode firmy promocyjne, pragnąc podbić swoją obecność na rynku, oferują bilety na imprezy w tak szerokiej gamie wariantów, że odnosimy wrażenie, jakby występowała cala mnogość artystów w kilku repertuarach każdy, a na dodatek możliwość skorzystania z oferty handlowej namiotu z piwem i hot dogami urasta do rangi imprezy towarzyszącej. Jeśli więc kupujecie czytaj więcej…